FANDOM


  • Jak zazwyczaj, zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy poprzednio. Ichigo dostaje jak najbardziej spodziewany łomot od Wujka Papy Y, który chce go zjeść. Orihime zaś robi to, co umie najlepiej, czyli beczy w kącie i krzyczy Kurosaki-kun.

    Nieco niżej Byakuya rozbija bark Renjiego o murek i przy okazji ratuje Rukię, żeby wysłać oboje do Ichigo. Hitsugaya zaś usiłuje zrobić z Byakkuna mięczaka, który się przejmuje i dlatego wysłał do Ichigo dwójkę jego ziomali. NAKAMA POWER.

    Tymczasem Haschwalt myśląc, że ma Uryū na widelcu chce dać mu wykład ze statystyki. Młody Ishida jednak wstał i wziął Blondiego na celownik.

    Tu akcja przenosi się jeszcze gdzie indziej, bo Kubo ni stąd, ni zowąd przypomniał sobie o innych tatusiach – Isshinie i Ryūkenie. Nagle też okazuje się, że zmarły nestor rodu Ishida, Sōken, był człowiekiem całkiem cwanym. A Hollowy jakoś i tak go dorwały.

    W sumie to zabawne, bo w Japonii Dzień Ojca obchodzi się w trzecią niedzielę czerwca. W tym roku to 19 czerwca, czyli dokładnie za miesiąc.

      Wczytuję edytor...
    • Jak to bywa w przypadku shounenów to nie przepadam za głównym bohaterem. Przywódca Quincy jakoś też nie powala jako główny antagonista. Tak więc pojedynek Ichigo vs Yhwach nie przykuwa w szczególny sposób mojej uwagi. Obaj raczą nas tymi swoimi klasycznymi i do bólu nudnymi gadkami i zachowaniem. Lepsza już jest nawet ta pogadanka między Byakuyą i Hitsugayą. Uryu dostał baty więc może przyparty do muru użyje swojego Vollstandig. Byłoby na pewno ciekawiej. I na koniec creme de la creme całego rozdziału, czyli pojawienie się duetu Isshin i Ryuken. Pytanie czy każdy tatuś pomoże własnemu synowi i czy może obaj zamierzają zostać zmasakrowani przez Yhwacha. Czyżby miała zaistnieć analogiczna sytuacja  jak w Sztucznej Karakurze (Urahara & Yoruichi & Isshin vs Aizen)?

        Wczytuję edytor...
    • Może walka Jugrama z ojcami będzie normalna? Kto wie... ale powiem tyle: hype.

        Wczytuję edytor...
    • KUUUUBO! Czemu te rozdziały nie są takie za każdym razem!!! :D

      Wspominałem tu ostatnio, że walka Ichigo z Yhwachem mi się podoba, więc powtórzę tylko, że nadal tak jest. Jednakowoż do pełni szczęścia przydałby się nowy, najprawdziwszy bankai Ichigo ^^

      Cóż mamy dalej? Oczywiście nieodłączne "Kurosaki-kun" no bo jakże mogłoby go zabraknąć :D Aczkolwiek przyznajcie, że ilosciowo jest go w sam raz XD Nie za dużo, nie za mało.

      Następna scena: "Byakuya save the day"(jego mina na pierwsyzm kadrze bezcenna XD), a zaraz po niej wspomniane przez Bartda "Nakama Power" czyli nawiązanie do starej, dobrej przyjaźni członków paczki Ichigo(Jak za starych, dobrych czasów podczas ratowania Rukii, potem Orihime, a nawet po przywróceniu mocy Truskawie). Przy okazji odrobina humoru w dialogu Toshiro z Byakuyą.

      Tite chyba tu zaglada i czyta moje komentarze, bo pokazał nam nieco Uryu i Haschwaltha, ale niestety nie zatrzymał się przy nich za długo i chyba ma inny pomysł na to starcie, a szkoda, gdyz widzę tu potenszjal na dobrą walkę. Wydaje się, iż Uryu naumiał się czegoś nowego(a przynajmniej jego łuk wygląda inaczej- też jakiś powiew świeżości), ale najwyraźniej to wciaż za mało na kogoś z mocami wodza Y.

      No i wisienka na zaskakująco dobrze upieczonym(jak na Kubo ostatnimi czasy) w tym tygodniu torcie pt. Isshin i Ryuken. Tych panów, wielu fanów oczekiwało od dawna. Przypuszczam, że nie tylko mnie ciekawi co Pan Ishida ma do powiedzenia ws. całej tej wojny, a także jaką role odegra wraz z Isshinem w bieżącym wątku.

      Podsumoując: Były walki, było trochę wspominek i humoru, a i na niespodzianki znalazło się miejsce. Moim zdaniem rozdział super. O takiego Bleacha nic nie robiłem komentowałem wątki. Takiego Bleacha chcę co tydzień :D

      9,5/10 - brak połówki, bo jeden dobry rozdział jako miła odmiana to za mało XD

        Wczytuję edytor...
    • Rozdział świetny, trochę akcji, trochę humoru, a na końcu... Niespodzianka! - Dwaj starzy ziomale, Quincy i Shinigami (czyli Ryuuken i Isshin) - no cholera, w końcu się doczekałam! Co jak co, ale wierzę że Ojciec Ishidy zmierzy się z Jugramem, a Isshin... może będzie powtórka jak w walce z Aizenem? Nie mam powodu do narzekań - 8/10

        Wczytuję edytor...
    • Duże plusy dzisiaj (no wreszcie!).

      Rozdział 9.5/10 (spróbujcie zgadnąć dlaczego nie max :>)

        Wczytuję edytor...
    • Zgadzam się z Master of Kido,ja też nie przepadam za Ichigo,aczkolwiek rozdział nadrabia Uryu i Jugramem oraz tatuśkami.

      8/10

        Wczytuję edytor...
    • WRÓCILI.

      A, i panna "Kurosaki-kun~!" do odstrzału.

        Wczytuję edytor...
    • Zobacyć Rozpo...NIE. Zobaczyć BANKAI Ishina to by było coś :D Typ ognisty więc w sumie rewelacji być nie powinno, ale i tak się jaram(hehe) :D Rozdział 7/10 przez bezsensowne gadanie Ychwacha(tak się to pisze?). Powrót ojców, może kiedyś BANKAI Shinjiego(zgnietło go i nie wstaje, no ej... jest kapitanem :D

        Wczytuję edytor...
    • Bum.

      8/10

        Wczytuję edytor...
    • Rozdział zjadliwy, ale tylko dla tych, co nie wybrzydzają i skonsumują go z zatkanym nosem. Przystawka w formie kontynuacji potyczki młodego Kurosaki z...kim w końcu? Jak to bywa, pewnie będą rzucać w siebie asami wyciągniętymi z rękawa, aż któremuś się one skończą - zależy, w ile talii kart się zaopatrzył. Nie zabrakło symbolicznego "Kurosaki-kun", co w tym przypadku nie dało aż tak gorzkiego posmaku. Danie główne zapowiada się nawet ciekawie, bo do monotonnej już walki włączają się Rukia i Ren...albo nie, niech idą pomóc Truskawie. Martwiący się Byakuya to rzadkość, więc dodał tu trochę dobrego smaku. Deser, czyli kolejna kontynuacja, tym razem bitwy pomiędzy dwoma Quincy - jak na razie nic specjalnego, pewnie się rozwinie. Rozdział wieńczy natomiast cudowna wisienka na czubku, którą są tak dawno nie widziani, poczciwi tatusiowie. Aby już się więcej nie rozpisywać dodam tylko, że gdyby nie ojcowie właśnie, to rozdział byłby dość ciężkostrawny. 7/10

        Wczytuję edytor...
    • Ja tam mam pewne podejrzenie, że ojciec Ishidy sam będzie walczył z Hashwaldem.

      Isshin jest połączony historią z Tośkiem, wkońcu był jego przełożonym.

      Na pewno z chęcią uratuje swojego podwładnego.

      Do tego Tosiek to lód, a Isshin to ogień.


      Byakuya też tam nie przeszkadza, bo przecież, jakby go opisac jednem słowem - arystokrata.

      Isshin w ten motyw wpisuje się - jest w końcu Shibą! Cżłonkiem starożytnego, szlachetnego rodu.

        Wczytuję edytor...
    • Czy  oni w ogóle wiedzą , że żyje czy Matsumato zapomniała wspomnieć całemu Gotei, że jednak Isshin Shiba żyje i jest związany z Ichigo Kurosakim? Po tym jak Urahara nie pozwolił Isshinowi na walkę z Fullbringerami mam wrażenie, że jednak nie są o tym poinformowani....

        Wczytuję edytor...
    • Matsumoto nie widziała się z Isshinem. W sumie chyba nikt z Gotei go nie widział, bo w sztucznej Karakurze pojawił się, gdy już wszyscy kapitanowie padli. Poza tym nie wiedziała, że Ichigo jest związany z Isshinem.

      Wiem, że to grubymi nicmi szyte, ale tak ukazał to Kubo :)

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.