FANDOM


  • Taki mały paradoks – w dzisiejszym rozdziale kontynuujemy retrospekcję, która skończyła się w rozdziale poprzednim. Tym razem jednak przeplatana jest króciutkimi scenami walki. Zbyt króciutkimi. Jeżeli wytniemy całą retrospekcję, nie zostanie nam nic, poza Bazzem dźgającym palcami powietrze i Jugo krojącym go jak pomidora.

    Tak, jak niektórzy sądzili, walka skończy się w tym rozdziale i takim rezultatem. To, jak się skończyła stanowi jednak zawód. Ta walka (przynajmniej sama w sobie) nie była ani trochę emocjonująca. Czemu? Po prostu dostaliśmy za mało walki w walce.

    Dla mnie to wszystko wygląda tak, jakby Kubo chciał się Mr. Magenty po prostu chybcikiem pozbyć. Jeżeli miał to być pokaz siły Jugo, wyglądało to raczej jak pokaz bezsilności Bazza.

    A może jednak Buzza? W pewnym momencie Jugo woła Buzzard Black, co najprawdopodobniej jest prawdziwym nazwiskiem Najbardziej Brytyjskiego Quincy. Jeżeli tak, to mamy jedną zaletę rozdziału.

    5/10. Chyba, że Buzzard to jakaś bzdura, wtedy ucinam jeszcze punkt.

      Wczytuję edytor...
    • Buzzard Black brzmi komicznie i wcale się nie dziwię, że Bazz-B nigdy nie użył pełnego imienia, ani nikt się tak do niego nie zwraca.

      Bardzo boli mnie ten trzyletni przeskok, podczas którego Buzzard dołączył do Stern Ritterów. Chciałem wiedzieć, jak do tego doszło, czemu jednak poszedł do zdradzieckiego Jugrama.

      Te zaczepki zbyt przypominają mi sytuację Nnoitry z Neliel. Jugram wyrósł na ładną dziewczynkę ładnego chłopca, ale ciekawe, że w 3 lata zmienił się aż tak. Gdy Yhwach odnalazł w nim swoją drugą połówkę, miał może z... 13 lat?

      Porażka Buzzarda była nieunikniona, chociaż żałuję, bo zdążył zdobyć moją sympatię. Wielka szkoda, że technika wszystkich palców nie wypaliła.

      Słabo, słabo.

        Wczytuję edytor...
    • Tak jak przewidywałem ostatnio, czyli typowy schemat walki:

      Jugo: bum!, zabiłem cię. Buzz: Ten cios był silny, ale niewystarczająco silny, aby mnie zabić. Poznaj moją super technikę, bum! Jugo: Twoja super technika jest niczym wobec mojej techniki, Bum!. Koniec.

      Szkoda, Kubuś nie zaskoczył mnie, a i retrospekcja zakończona tak po łebkach, byle było. No, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może w następnym chapterze zobaczymy chociaż początek jakiejś innej walki np. Grimm vs Askin. No chyba, że Giselle i Liltotto przybędą pomścić lub "wskrzesić" towarzysza, ale na ich miejscu poczekałbym jednak, aż Hashwalth odejdzie na bezpieczną odległość XD

      Rodział 634 oceniam na 4,5/10

        Wczytuję edytor...
    • Fakt, że brak elementu jakiegokolwiek zaskoczenia w niniejszym rozdziale, niemniej ja się rozdziałem zawiedziona nie czuję. Może dlatego, że wszystko idzie zgodnie z planem... Buahaha...!

      Zaprawdę, jakem Ankelime, powiadam wam, iże niewiele ścieku upłynie w Wiśle, nim przyjdzie ugryźć się w język tym, którzy ninie złorzeczą Jugramowi i naigrywają się z personaliów jego pozornie li tylko okrutnie zdradzonego druha.  

      Pod nieobecność Ofkorse'a pozwolę sobie trochę powieszczyć ;) Więc... Jugo ciutkę sponiewierał swego-niezmiennie-przyjaciela Bazza, bo odsyłając go chwilowo z boiska na ławkę rezerwowych kupuje sobie pewność, że Bazz nie odwali czegoś głupiego. Jak choćby rzucanie się z gołymi łapkami na Yhwacha. A że ten zabieg kosztował Bazza pół wiadra jego krwi plus łapka powyżej łokcia? Pff, jakby gdzieś w pobliżu nie błąkała się Orihime-Ręce-Które-Leczą-Inoue. Tak - wciąż wierzę, że Kubo przeznaczył jej coś ponad rolę wieszaka na przykuse przyodziewki.  Z kolei co do samego Jugo i jego pobudek... Ej no, wyglądał na naprawdę uroczego dzieciaka i przynajmniej na tamtym etapie wydawał się mieć serce po właściwej stronie. A później... A może te trzy lata pod skrzydłami Yhwacha nie tyle zrobiły z niego zimnego gada, co raczej otworzyły mu oczy. Może pozwoliły mu realnie ocenić moc tamtego skubańca, dały czas, by poznał własną, a przede wszystkim nauczyły cierpliwości. A nawet nastoletni Jugo nie potrzebował ostrości umysłu mędrca, by dojść do jedynego właściwego wniosku - rzucanie się w przypływie emocji na żywioł a la Bazz-B w kontekście planów uśmiercenia Yhwacha sprawdzić się nie miało prawa. Skoro więc Bazz-B był najgorszym wyborem do tej roboty, a Jugo był wszystkim, czym jego kumpel nie był...

      Tak więc... Jugo ma plan. Zapewne plan obejmuje w jakimś stopniu i Uryuu Ishidę, wszak inaczej - czy to w imię urażonej dumy, czy też w celach czysto prewencyjnych - nawet jeśli sam nie pozbyłby się gówniarza, to pozwoliłby zająć się tym któremuś z bardziej wyrywnych kolegów. A Ishida z kolei - jeśli porównać go z zazwyczaj roztropnym inaczej Kurosakim - takiego wała z siebie robić nie da, żeby dać się wypchnąć na bagnety u boku kolesia, co mu lekką ręką matkę ukatrupił i kazał się biednej półsierotce odziać w tę fikuśną pelerynkę

      A za rozdział 7/10, aby tradycji stało się zadość.

        Wczytuję edytor...
    • Cieszę się, że Kubo nie przeciągał tej walki. Wiadomym było, że Jugram wykończy go właśnie w taki sposób, ledwo wyciągając miecz z pochwy.

      Imienia Bazza nie skomentuję, udam że nie słyszałem. Zostaje Bazz~.

      Nie rozumiem tego szybkiego dorastania bohaterów. Mają teraz po paręset lat, a wygląd w przeszłości zmieniał się im diametralnie w przeciągu trzech. Z dziecka do nastolatków, z nastolatków do mężczyzn, a teraz nagle zastój. Prawie jak wąsy Yhwacha.

      8/10 za brak owijania w bawełnę.

        Wczytuję edytor...
    • Coś przeczuwam, że Ankelime ma rację i chcę tego bo Bazza lubię i nie chce żeby tak szybko zniknął z gry...

      Co do rozdziału to daje 6,5/10 (wyżej nie dam bo już mnie to troszki nerwuje, żenuje i nie dopieszcza, że pan Mangaka strasznie ale to strasznie krótkie rozdziały pisze...)

        Wczytuję edytor...
    • Szczerze? Czy tylko mi się kojarzy styl, w którym Jugram wykańcza drogiego Bazz-B z tym, w którym Aizem zabija Gina, czy to przypadek ?? A może Kubo coś szykuje? lub po prostu zabrakło mu pomysłów na uśmiercanie :P tak poza tym rozdział na 6/10

        Wczytuję edytor...
    • Talho napisał(a): Szczerze? Czy tylko mi się kojarzy styl, w którym Jugram wykańcza drogiego Bazz-B z tym, w którym Aizem zabija Gina, czy to przypadek ?? A może Kubo coś szykuje? lub po prostu zabrakło mu pomysłów na uśmiercanie :P tak poza tym rozdział na 6/10

      https://scontent-ams3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpt1/v/t1.0-9/s720x720/10407943_1025195404170982_3766343199729558337_n.png?oh=b7aede07bedb0e63216807025ee33cb3&oe=5623EE10

        Wczytuję edytor...
    • Wild Hunt napisał(a):

      Talho napisał(a): Szczerze? Czy tylko mi się kojarzy styl, w którym Jugram wykańcza drogiego Bazz-B z tym, w którym Aizem zabija Gina, czy to przypadek ?? A może Kubo coś szykuje? lub po prostu zabrakło mu pomysłów na uśmiercanie :P tak poza tym rozdział na 6/10

      https://scontent-ams3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpt1/v/t1.0-9/s720x720/10407943_1025195404170982_3766343199729558337_n.png?oh=b7aede07bedb0e63216807025ee33cb3&oe=5623EE10

      Czyli faktycznie skończyły mu się pomysły >.<

        Wczytuję edytor...
    • Buzzard. Bazzard. Buzzard Black. Brzmi prawie tak samo imponująco, majestatycznie i dostojnie jak imię panicza Blooregarda Q. Kazoo!

      Autor i w tym rozdziale zagrał na emocjach. Ukrył przesłanie tej walki we wspomnieniach i gestach. Po tym jak Jugram zadaje ostateczny cios, nie widzimy już dobrze jego twarzy. Muzyka doda tym scenom melancholii. Dobrze się stało, że autor nie przeciągnął tej walki. Bardzo dobrze oceniam ten rozdział.

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.