FANDOM


R527 Kolorowa strona

No to jak? Gotowi na kolejną porcję mych opisów z mangi? Zapraszam!

Jako dodatek na dzień dobry mamy kolorową stronę startową z Retsu (z napisem "gra skończona") oraz zapowiedź 58. Tomu zatytułowanego The Fire z Yamamoto (czyli bez niespodzianek). A wracając do samej fabuły to na początek wracamy do sceny dobicia Unohany przez Zarakiego, gdzie kapitan 4. Oddziału, że 11. Kenpachi dobrze się spisał i gra jest skończona. Gdy kobieta miała upaść na ziemię nieoczekiwanie Zaraki wyjmuje katanę, odrzuca ją i łapie koleżankę z Gotei 13. Zaraki będąc lekko zaskoczony sytuacją mówi do niej, żeby nie umierała po czym wrzeszczy na całe gardło... (przejaw współczucia?! O jasna cholera!) Natomiast Unohana stwierdza, że Zaraki jest nadal jak dzieciak oraz dodaje, że nie powinien być smutny, ponieważ jego moc się odblokowała, poprzez pokonanie jej, ma do wykonania zadanie pokonania wroga oraz ma przyjaciół, którzy mu pomogą (trochę to wygląda jak ostatnie życzenia konającego...). Powoli gasnąca kapitan 4. Oddziału dodaje również, że może w końcu przekazać pałeczkę "Kenpachiego" jemu oraz umiera, więc niech ją zastępuje w jej imieniu (coś w tym stylu). Nagle, gdy zgasła nasza spokojna Shinigami ("lekki płacz") nagle ktoś woła Kenpachiego, a ten niezwykle zaskoczony pyta się, kto to jest. Okazuje się... że JEGO KATANA ODEZWAŁA SIĘ i na dodatek chce wyjawić swoje imię!!!

R527 Okładka

Lecz niestety nie słyszymy dość zaskakującego zwrotu wydarzeń, bo wracamy do wymiaru królewskiego, gdzie Nimaiya oświadcza, że Ichigo i Renji są tam bagatele 71 godzin 48 minut czyli prawie trzy dni oraz stwierdza, że czerwonowłosy jest naprawdę dobry. Po chwili widzimy przyzwanego mocno poszarpanego stojącego nad pokonanymi "pierwotnymi Zanpakutō". Natomiast Ichigo... no cóż leży przemęczony i wycieńczony, który został określony przez twórcę Zanpakutō jako "przegranego". Pomimo wymówek ze strony "Przedstawiciela Shinigami", to Ōetsu stwierdza, że Asauchi nie wybrali go, więc jest to koniec. No a znając Ichigo to się nie podda, więc po wyjaśnieniach o długości trwania walki oraz różnicy między nim a Renjim, to istnieje jeszcze jedna droga... - powrót do domu. Po szoku (i to u Abaraia i Kurosakiego), Nimaiya każe zabrać chłopaka stąd. Mówi, że nie powinienem wracać do Soul Society, bo to nie jest miejsce dla niego, ponieważ jest tylko człowiekiem. Ichigo stwierdza, że nie wróci tak łatwo do domu, a co się stanie z Zangetsu. Natomiast Nimaiya w swoim brzmieniu oświadcza, że nie będzie naprawiony... ba bo mu się nie chce (wow, no to dowalił :D). Po chwili Ichigo chce dorwać drania, ale ten tworzy Kidō (pewnie barierę), która trafiając w chłopaka zaczyna wchłaniać. Ōetsu po chwili żegna się z Kurosakim. Gdy "brama" znika z pola widzenia (cholernie złudne do Cienia Vandenreich), twórca stwierdza, iż to nie jest dla niego dobra droga a ponadto jeśli Asauchi go nie wybiorą, to walka będzie niemożliwa a on nie zdaje sobie z tego sprawę. A na koniec dodaje, że nie ma poco tutaj wracać.

No to mamy naprawdę ciekawe sytuacje:

  1. Retsu umiera... (jak ktoś chce to wyobrazić, to włączcie naprawdę smutną muzykę; Bleachowską oczywiście)
  2. Zanpakutō Zarakiego w końcu przemawia do niego i wyjawia swoje nadal nam nieznane imię.
  3. Renji pokonuje Asauchi.
  4. Ichigo polega z kretesem i zostaje "gdzieś" odesłany.

Tak więc, naprawdę mamy tutaj dramaturgię i trochę euforii (dla niektórych zapewne). Tak więc rozdział dużo lepszy niż ostatnio. Szkoda tylko, że nie pokazali chociaż w retrospekcji całe starcie z Asauchi, tylko końcowy efekt. 8/10

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.